środa, 23 lipca 2008

Umieranie Kościoła anglikańskiego

Trwający od lat kryzys we Wspólnocie Anglikańskiej, wydaje zbliżać do kulminacyjnego punktu. Spór dotyczy przede wszystkim kwestii możliwości wyświęcania kobiet na biskupów. Problem rozpoczął się już na początku lat siedemdziesiątych kiedy to Anglikańska Rada Konsultacyjna wydała uchwałę stwierdzającą, że poszczególne prowincje anglikańskie (wśród nich można wymienić Kościół episkopalny w Stanach Zjednoczonych, kościoły anglikańskie w Nowej Zelandii, czy Hong Kongu i oczywiście w samej Anglii) mogą samodzielnie podejmować decyzje w sprawie wyświęcania kobiet na kapłanów. Z perspektywy katolickiej dalsze problemy są już tylko konsekwencją tego pierwszego kroku. W 1992 roku w Kościele episkopalnym pierwsza kobieta została biskupem diecezjalnym. Te kroki w kierunku protestantyzmu przez długi czas znajdywały skutecznych przeciwników w samym Kościele Anglii, aż do 1994 roku kiedy dokonano pierwszych ordynacji, choć jeszcze nie biskupich. Wywołało to wtedy falę konwersji z anglikanizmu na katolicyzm, kościół angielski opuściło kilkuset księży. Dzisiejszy kryzys dotyczący wyświęcania kobiet na biskupów w Anglii wywołuje jednak jeszcze głębsze protesty, być może stoimy u progu prawdziwego rozłamu, a jak mówią niektórzy, nawet śmierci anglikanizmu. Po wydanej 7 lipca decyzji Anglikańskiego Synodu Generalnego, że droga do ordynacji kobiet na biskupów jest otwarta, około 1300 duchownych w tym grupa biskupów, zagroziła odejściem do Kościoła katolickiego. Wprawdzie decyzja synodu otwiera dopiero drogę legislacyjną, która za dwa-trzy lata pozwoli na pojawienie się pierwszych biskupów-kobiet, jednak już dzisiaj wiadomo jaki kierunek został obrany. Konserwatywni anglikanie, którzy pozostają bliżsi Ewangelii i katolicyzmu już podobno prowadzą tajne rozmowy z Watykanem w sprawie większej jedności. Ich nadzieje dobrze oddaje wypowiedź jakiej udzielił bp Burnham. Stwierdził on, że liczy na wspaniałomyślny gest papieża, który pozwoli anglikanom przyjmującym katolicyzm zachować ich liturgię, by „duchowni autentycznie pragnący katolickiej jedności i prawdy mogli wejść do Kościoła rzymskiego wraz z powierzonym im ludem”. Nie wiadomo jak zareaguje na tego typu sugestie papież, jednak powyższa wypowiedź wskazuje jak wielka jest determinacja niektórych duchownych, by ich sprzeciw wobec większej protestantyzacji anglikanizmu nie miał charakteru indywidualnych konwersji, ale pociągnął za sobą instytucjonalne pojednanie z Rzymem tych wiernych, parafii, czy całych diecezji, które pozostają wierne Tradycji. Kryzys staje się dla wielu anglikanów momentem prawdy, również w innych wypowiedziach słychać zupełnie odmienne od dotychczasowych tony: „Chrześcijaństwo w Europie nie ma przyszłości bez Rzymu. Jesteśmy gotowi do większej jedności z Rzymem”. Przyłączenie się do Kościoła katolickiego nie będzie jednak z pewnością sprawą prostą, choćby z uwagi na nieuznawanie przez Rzym ważności święceń w Kościele Anglikańskim, w którym nie zachowano sukcesji apostolskiej. Anglikanie liczą, że to stanowisko zostanie zmienione. Mimo różnic gwałtowna reakcji znacznej części duchowieństwa stanie się zupełnie zrozumiała jeśli przyjrzymy się historii anglikanizmu. Mimo, że wielu obserwatorów, uważa że anglikanizm podąża drobnymi krokami od katolicyzmu w kierunku protestantyzmu to jednak do momentu wprowadzenia święceń kobiet anglikanizm był wspólnotą kościelną najbliższą Rzymowi. Gdy Henryk VIII król Anglii z pobudek osobistych i politycznych zerwał z papieżem nie zmieniał doktryny, tylko budował wspólnotę opierając się na nauce katolickiej. Można powiedzieć, że dzięki rozłamowi, który nastąpił ze względów politycznych, a nie religijnych, wiele zostało zachowane. Dzisiaj, gdy kwestią najwyższej wagi pozostaje wierność Pismu Świętemu, która z wolna dla wielu duchownych zamienia się w uległość wobec ducha tego świata trudno, myśleć w jaki sposób Kościół w Anglii może zachować swoją jedność. Potrzeba modlitwy by owoce tego kryzysu były jednak wielkie, by ci, którzy rozumieją, że albo pozostaną wierni Prawdzie i Tradycji, albo wejdą na ścieżkę prowadzącą do pełnej sekularyzacji, na której znajduje się już wiele protestanckich wspólnot, odnaleźli się w prawdziwym Kościele Jezusa Chrystusa pod przewodnictwem Piotra naszych czasów – papieża Benedykta.


Tekst ukazał się w Tygodniku Idziemy nr 29 (150) 2008 pod tytułem 'Anglikanie na rozdrożu'



Zachęcam do lektury tygodnika i moich felietonów, komentarzy, artykułów - można je tam znaleźć prawie co tydzień.

0 komentarze: