W Pressjach. Tecie Ósmej. pt. Nowa rewolucja seksualna (2006) znalazła się ankieta - Kościół wobec ciała - do której zostałem zaproszony jako jeden z głosów - całość ankiety można znaleźć na stronie Pressji
Pytania do ankiety:
1. Kościół katolicki spotyka się obecnie z nasiloną
krytyką swojej postawy wobec spraw, które zdają się być
w centrum zainteresowania i życia współczesnego człowieka.
Kościół stoi na straży wartości rodziny, którą tworzyć
mogą tylko osoby różnej płci wchodzące w uświęcony
i nierozerwalny związek małżeński. Promuje przedmałżeńską
czystość oraz – co z punktu widzenia przeciętnego człowieka
wydaje się najbardziej kontrowersyjnym elementem nauczania
Kościoła – występuje przeciwko antykoncepcji proponując
w zamian naturalne metody regulacji poczęć jako jedynie
dopuszczalne. Krytycznie odnosi się do związków homoseksualnych,
widząc w nich moralne schorzenie współczesności.
Czy z takim przesłaniem Kościół katolicki jest w stanie
dotrzeć do współczesnego człowieka? Jak Kościół powinien
uzasadniać swoje nauczanie w tej dziedzinie, aby być zrozumiałym zarówno dla „letnich” katolików, ludzi świadomie
wyznających własną wiarę i tych, dla których katolickie
przesłanie jest czymś zasadniczo nieznanym ?
2. Badania socjologiczne pokazują bardzo wyraźną zmianę,
polegającą na rozmijaniu się postaw i aspiracji młodych
katolików z wymaganiami, jakie nakłada na nich w dziedzinie
etyki seksualnej Kościół katolicki. Czy ta „cicha rewolucja”
będzie miała duży wpływ na nauczanie Kościoła w tym
zakresie? Jak należy odczytywać to zjawisko?
3. Kościoły w USA, Irlandii, Austrii i Polsce przechodzą
„test wiarygodności” w związku ze skandalami na tle obyczajowym.
Czy erotyzacja świadomości współczesnego człowieka
i nieumiejętność radzenia sobie ze swoją seksualnością
przenikną także do seminariów? Jak można ocenić zróżnicowane
reakcje wiernych na te nadużycia?
4. Czy katolicyzm ma problem z cielesnością człowieka?
Czy tzw. nowoczesność ma kłopot z ciałem człowieka? Jak to
wygląda w przypadku innych wyznań religijnych?
Moja odpowiedź
1. Podstawowym wymogiem wszelkich prób dotarcia z nauczaniem Kościoła do współczesnego człowieka wydaje się być jak najpełniejsze, najszersze i najbardziej wieloaspektowe przedstawianie argumentacji, jaka stoi za takim a nie innym
stanowiskiem katolicyzmu w określonych kwestiach. Z całą
pewnością ważne jest również uczciwe postawienie sprawy
i zrozumienie, że nie istnieje jakaś uniwersalna zasada
działania, która rozwiązałaby wszystkie problemy chrześcijaństwa
z nowoczesną rzeczywistością. Każdą argumentację
można bowiem intelektualnie zanegować. Niewątpliwie jednak
nieustannie ponawiane próby prezentacji możliwie najpełniejszego spektrum argumentów, a jest ich zwykle sporo,
będzie właściwą drogą docierania do człowieka. Treść jednak
to nie wszystko, nie można także zaniedbywać form przekazu,
które odpowiadają współczesności. Dla dzisiejszej umysłowości wydaje się ważne przede wszystkim przedstawianie
praktycznego wymiaru stanowisk Kościoła. Skupienie się na
praktycznym wymiarze nauczania wynika z faktu, że w perspektywie
dyskursu publicznego i świata idei współcześnie
zdanie Kościoła nie posiada żadnego argumentu ostatecznie
przyciągającego i jest traktowane jako jeden więcej system
teoretyczny. Dodatkowo obciążony jest on niejednokrotnie
złą legendą stosowanego, rzeczywistego lub domniemanego
przymusu, w przeszłości fizycznego, dziś – symbolicznego.
Rzeczywiście chrześcijaństwo nie może funkcjonować ani jako
zespół teoretycznych zasad, ani jako lista arbitralnych
zakazów. Oba te elementy pozostają całkowicie martwe, jeżeli
nie ożywia ich praktyka życia, będąca zawsze konsekwencją
wyborów życiowych konkretnych ludzi. Świadectwa zawsze
były i, jak sądzę, pozostaną najważniejszym argumentem
i sposobem docierania do świata. To, co pociąga, to praktyka
życia. Problemem pozostaje z całą pewnością obojętność,
a nawet odraza, z jaką spotyka się religijność i wszystko,
co się z nią wiąże wśród wielu współczesnych społeczeñstw. Do
tego dochodzi jeszcze całkowita niekompatybilność mentalna
wielu dzisiejszych wzorów intelektualnych i chrześcijaństwa.
Jednak z podobnym zjawiskiem spotykał się także św. Paweł na
Areopagu. Oczywioście można powiedzieć, że czym innym były
problemy tworzącego się Kościoła, a czym innym są problemy
tego Kościoła po dwóch tysiącach lat istnienia, gdy jego
wiara, spuścizna intelektualna i tradycja były przez ten
czas nieustannie poddawane próbom unieważnienia. Najważniejszą jednak kwestią jest sama ewangelizacja i budzenie
wiary, że nauczanie Kościoła jest sankcjonowane miłością
samego Boga. Ostatecznie warto pamiętać, że „wielu jest
powołanych, ale niewielu wybranych” i choć głos Kościoła
musi pozostać uniwersalny to jednak świat go nie pojmie,
bo „nie jest on tego świata”. Dla samego Kościoła istotne
po wieczne czasy pozostanie, by nigdy nie zaprzestawać prób
tłumaczenia Ewangelii językiem współczesnych, a także by
nie poddawać się zniechęceniu w poszukiwaniu odpowiednich
dla danych czasów środków wyrazu dla wyrażenia, że Ewangelia
jest rzeczywiście prawdą o świecie. Odrzucenie dialogu
ze światem nieuchronnie grozi marginalizacji Kościoła
i przekreśleniem jego globalnej misji zbawczej. Odsunięcie
się Kościoła od dyskusji, jakie toczą się współcześnie,
mogłoby zakończyć się rozpowszechnieniem i tak popularnego
przekonania, że chrześcijaństwo jest jedną z wielu mitologii
religijnych, a wiêc, że ostatecznie nic z tego, w co
wierzymy, nie łączy się ostatecznie ze sprawami tego świata.
Jakie znaczenie mają przekonania, które nie posiadają
łączności ze sprawami tego świata? To pytanie pogańskiego
świata jest dziś jak sądzę pytaniem podstawowym dla chrześcijaństwa
w świecie.
2. Oczywiście nie możemy wykluczyć wpływu współczesnych
przekonań na nauczanie Kościoła, ostatecznie rozwój doktryny
katolickiej dokonywał się i dokonuje w dialogu i sporze ze
światem. Równocześnie nie ma w Kościele zasady vox populi,
vox dei i zmianę pewnych postanowień wywiedzionych z Objawienia
i Tradycji najzwyczajniej trudno sobie wyobrazić.
To, co dziś zwraca uwagę, to słabość tożsamości katolickiej
wśród samych katolików. Mam na myśli fakt, że wielu z nich
nie orientuje swojego życia według nauczania Kościoła, ale
bardziej interesuje się kontestowaniem nauczania Kościoła
w zgodzie z tendencjami moralnymi panuj¹cymi w świecie,
a także własną wygodą. Może to oznaczać, że traktują Kościół
jako coś zewnętrznego, część systemu społecznego, instytucję,
którą należy kształtować w całkowitej zależnooeci od
zmiennych upodobań społecznych. Może być to także objaw
sekularnego podejścia do religii katolickiej, niedostrzegania
w Kościele i jego nauczaniu dzieła Ducha Świętego, ale
traktowaniu wiary, jako pewnego uzupełnienia niedoskonałości
i niezrozumiałości świata, w którym żyjemy. Uzasadnienia
utrzymywania takiej pogańskiej więzi z chrześcijaństwem
mogą przejawiać się na różnych płaszczyznach (społecznej,
psychologicznej, filozoficznej, politycznej czy estetycznej).
W każdym jednak wypadku gilotynują one religię jako
doświadczenie dla człowieka transcendentalne w wymiarze
krzyża, w relacji wspólnota ludzka – Bóg. Wspólnota ludzka
bez autorytetu Boga i odnoszenia do niego całej problematyki
życia musi ulec rozproszeniu. Odrzucenie autorytetu
Kościoła przez wielu katolików ma właśnie posmak takiego
rozproszenia, postawienia siebie na zewnątrz instytucji,
która nie spełnia moich oczekiwań. Jeśli jednak przynależność do takich czy innych instytucji może mieć uzasadnienie
funkcjonalne, które możemy uznać za wystarczające
lub nie takie sprowadzenie Kościoła do zasad pragmatycznej
funkcji rozmija się z tym, co katolicyzm uważał i uważa za
istotę wiary. Na pewno należy do niej także posłuszeństwo
autorytetowi Kościoła. Wszystko to nie wyklucza zasady ecclesia
semper reformanda. Od samego początku doktryna wiary
rozwijała się szukając coraz doskonalszych narzędzi dla
wyrażenia Prawdy, jaką przyniosła Ewangelia. Jednak pewne
zasady nie mogą zostać naruszone, by nie została naruszona
sama Prawda.
3. Erotyzacja świadomości współczesnego człowieka wskazuje
na to, że współczesny człowiek nie potrafi radzić
sobie ze swoją seksualnością. Jeżeli ten problem dotyczy
człowieka, to również dotyczy on Kościoła. Przekonanie, że
to Kościół ma szczególny problem z seksualnością i dlatego
propaguje „nienormalne” i „nieżyciowe” poglądy jest swego
rodzaju mitem. Jednak problem z seksualnością, jaki dotknął
współczesnego człowieka, jest szczególnie widoczny w łonie
Kościoła, ponieważ Kościół konsekwentnie broni swoich stanowisk
słusznie będąc przekonanym, że są najwłaściwsze. Nie
można się więc dziwić, że każde pojawiające się odstępstwo
od tych zasad, szczególne, gdy dotyczy seminarzystów, księży, czy zakonników jest mocno piętnowane. Tak też powinno
być. Jednak efektem ubocznym pojawiających się skandali
jest upowszechnione przekonanie, z którym często można się
spotkać, że taka czy inna afera seksualna wynika z fundamentalnej
opresyjności i szkodliwości nauczania Kościoła
dotyczącego cielesności i seksualności. To właśnie nauczanie
Kościoła zwraca uwagę na istnienie problemu. Rozwiązaniem,
jakie proponuje się dzisiaj jest unieważnianie problemu.
Mówiąc o wyzwoleniu, jakie niesie erotyzacja, zapomina
się o tym, że niesie ono również uzależnienia. Mówiąc
o większej życiowe satysfakcji, nie mówi się o zranieniach
wynikających z niewierności, o frustracjach i neurozach
wynikających z nadmiernie rozbudzonych oczekiwań dotyczących życia seksualnego. Większość kwestii związanych
z seksualnością, poruszanych właśnie przez Kościół, uznaje
się za niepoważne i wsteczne. Konsekwencją tego językowego
wykluczania jest rosnąca coraz bardziej pustka
otaczająca jednostkę. Wynika ona ze zdehumanizowania tej
podstawowej, a jednocześnie najintymniejszej i potencjalnie
najpełniejszej (jeżeli nie jest zaniedbana sfera ducha)
z relacji międzyludzkich. Problem współczesności polega
w znacznej mierze na tym, że odwraca oczy od spraw związanych
z cielesnością człowieka. Obserwując tendencje występujące
w naszym kręgu cywilizacyjnym, niestety, należy się spodziewać
pogłębiania się tych tendencji. Jeżeli chodzi
o konkretne przypadki nadużyć w Kościele z cała pewnością
nie może być mowy o wytwarzaniu jakiegoś klimatu bezkarności
i pobłażania. Trzeba podkreślać, że chrześcijanie
wszystkich stanów są szczególnie odpowiedzialni za świat.
To wielka godność, ale także wyzwanie.
Czy warto wierzyć w globalne ocieplenie?
3 tyg. temu

0 komentarze:
Prześlij komentarz